Jak zbudować zespół projektu sportowego

Projekt ma koncepcję. Jest osoba prowadząca. Czas zbudować zespół. Pada pierwsze pytanie: kogo potrzebujemy?

Ktoś musi zająć się częścią sportową. Ktoś promocją. Ktoś logistyką. Ktoś współpracą z partnerami. Lista rośnie. I w pewnym momencie pojawia się refleksja: czy na pewno potrzebujemy aż tylu ludzi?

Projekt nie potrzebuje dużego zespołu. Potrzebuje właściwych ludzi i jasno określonych ról.


Zespół projektu to nie struktura organizacji

Warto zacząć od jednej ważnej rzeczy. Zespół projektu bardzo rzadko pokrywa się ze strukturą organizacji.

W klubie ktoś może na co dzień pracować jako trener, ale w projekcie odpowiadać za organizację turnieju. W urzędzie miasta ktoś z działu promocji może być częścią zespołu wydarzenia sportowego. W federacji sportowej projekt może łączyć osoby z kilku różnych działów.

Projekt tworzy więc tymczasowy zespół, złożony z ludzi, którzy odpowiadają za konkretne obszary działań.


Jakie role najczęściej pojawiają się w projekcie sportowym

W większości projektów sportowych pojawia się kilka podobnych obszarów odpowiedzialności:

  • część sportowa (program zawodów, regulaminy, sędziowie)
  • promocja i komunikacja
  • współpraca z partnerami i sponsorami
  • logistyka wydarzenia (obiekt, sprzęt, harmonogram)
  • obsługa uczestników lub drużyn

W mniejszych projektach jedna osoba może odpowiadać za kilka obszarów jednocześnie. Ważne, żeby było jasne, kto za dany obszar odpowiada.


Jak dobierać ludzi do zespołu projektu

Budowanie zespołu projektowego zaczyna się od jednego pytania: kogo ten projekt naprawdę potrzebuje?

W praktyce odpowiedź rzadko jest oczywista. Czasem najlepsza osoba do danej roli jest już w organizacji – trener, pracownik biura, ktoś z doświadczeniem w komunikacji. Czasem trzeba sięgnąć po kogoś z zewnątrz – wolontariusza, freelancera, przedstawiciela partnera.

Dobierając ludzi warto zwrócić uwagę na pięć rzeczy:

Kompetencje – czy ta osoba ma wiedzę i umiejętności potrzebne w danym obszarze projektu?

Dostępność – czy ma realny czas na zaangażowanie się w projekt? Dotyczy to zarówno osób z organizacji, jak i tych z zewnątrz – wolontariusz czy przedstawiciel partnera może być świetnym kandydatem, ale jeśli jego czas jest już zajęty, projekt szybko to odczuje.

Odpowiedzialność – czy to osoba, która dowozi to co obiecała? W małym zespole jedna osoba która nie dotrzymuje ustaleń potrafi zablokować cały projekt.

Umiejętność współpracy – projekt to praca zespołowa. Warto mieć ludzi którzy potrafią działać razem, nie tylko realizować swoje zadania w izolacji.

Elastyczność – projekty sportowe rzadko idą dokładnie według planu. Warto mieć ludzi którzy potrafią reagować na zmiany bez tracenia z oczu celu.


Nie wielkość zespołu, tylko jego dopasowanie

Czasem pojawia się pokusa, żeby do projektu zaangażować jak najwięcej osób. W praktyce duży zespół wcale nie musi oznaczać lepszego projektu. Często oznacza więcej spotkań, więcej opinii i trudniejsze podejmowanie decyzji.

Dlatego w wielu projektach sportowych lepiej działa mniejszy, dobrze dobrany zespół, w którym każda osoba ma jasno określoną rolę.


Zespół projektu też potrzebuje czasu

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Zespoły projektowe rzadko działają idealnie od pierwszego dnia.

Na początku ludzie poznają swoje role i sposób pracy. Pojawiają się różnice zdań, momenty gdy trzeba ustalić kto podejmuje jakie decyzje i jak rozwiązywać konflikty priorytetów. Dopiero po pewnym czasie zespół zaczyna działać naprawdę sprawnie.

To naturalny etap każdego projektu – nie oznaka słabości zespołu, ale część procesu.


Przykład

Związek sportowy przygotowuje mistrzostwa kraju. Osoba prowadząca projekt tworzy zespół z kilku działów – ktoś odpowiada za część sportową i regulamin, ktoś za promocję, ktoś za logistykę obiektu, ktoś za współpracę z partnerami.

Na pierwszych spotkaniach pojawiają się różne priorytety. Osoba odpowiedzialna za logistykę chce jak najszybciej potwierdzić obiekt i podpisać umowę. Osoba odpowiedzialna za część sportową mówi, że program zawodów nie jest jeszcze ustalony i nie wiadomo czy wystarczy jedna hala czy potrzebne są dwie.

To naturalne napięcie. Różne obszary mają różne potrzeby i różne tempo pracy.

Po kilku spotkaniach, gdy role są jasne i zespół wypracował sposób podejmowania decyzji, projekt zaczyna naprawdę nabierać tempa.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie sportowym, nad którym obecnie pracujecie.

Spróbuj odpowiedzieć na trzy pytania:

  1. Jakie są trzy-cztery najważniejsze obszary działań w tym projekcie?
  2. Kto odpowiada za każdy z tych obszarów?
  3. Czy zespoły wiedzą kto kogo powinien wspierać?

Jeśli na któreś z tych pytań trudno odpowiedzieć – zespół projektu nie jest jeszcze jasno zbudowany.

Możesz użyć "Macierzy odpowiedzialności w projekcie"

Kto prowadzi projekt sportowy

Wystartowaliśmy z projektem i każdy zajął się swoim kawałkiem – promocją, logistyką, kontaktami z partnerami.

Mija kilka tygodni. Pojawia się pierwsza trudna decyzja: czy wydarzenie ma być jednodniowe czy weekendowe? Każdy ma opinię. Rozmowa się kręci. I nagle ktoś zadaje pytanie, które zawiesza rozmowę: a kto właściwie prowadzi ten projekt?

W projektach sportowych czasem odpowiedź na to pytanie nie jest wcale oczywista.


W projekcie wiele osób coś robi. Kto odpowiada za całość?

Projekty sportowe rzadko są działaniem jednej osoby. Ktoś zajmuje się częścią sportową, ktoś promocją, ktoś logistyką, ktoś kontaktami z partnerami. To naturalne. Problem pojawia się wtedy, gdy nie jest jasne, kto odpowiada za całość projektu.

W wielu organizacjach pojawia się ktoś, kto organizuje spotkania, zbiera informacje i pilnuje bieżącej komunikacji. To ważna rola, ale koordynowanie działań to nie to samo co prowadzenie projektu.

Prowadzenie projektu oznacza coś więcej. To pilnowanie celu projektu, podejmowanie decyzji, gdy pojawiają się różne pomysły, i dbanie o to, żeby wszystkie elementy składały się w spójną całość. W zarządzaniu projektami taką osobę często nazywa się kierownikiem projektu. W wielu projektach sportowych funkcjonuje po prostu jako osoba prowadząca projekt. Warto też pamiętać, że prowadzącym projekt nie musi być pomysłodawca. Ktoś może zgłosić pomysł, ale realizację przejmuje osoba z odpowiednimi kompetencjami i czasem. To naturalna sytuacja.

Jeśli tej osoby nie ma – każdy zajmuje się swoim fragmentem, ale nikt nie pilnuje kierunku.


Kto jeszcze odgrywa ważną rolę w projekcie

W projektach pojawia się jeszcze jedna rola, o której warto wiedzieć.

W zarządzaniu projektami funkcjonuje pojęcie sponsora projektu. Nie chodzi tu o sponsora finansowego – to zupełnie inne znaczenie tego słowa. Sponsor projektu to osoba lub instytucja, która podejmuje decyzję o realizacji projektu i zapewnia mu wsparcie na poziomie organizacji. W klubie może to być zarząd, w mieście dyrektor wydziału, w federacji członek zarządu.

Sponsor projektu nie prowadzi codziennych działań, ale zapewnia projektowi wsparcie organizacyjne i podejmuje najważniejsze decyzje na poziomie instytucji.

Osoba prowadząca projekt i sponsor projektu to jednak dopiero część składanki. W praktyce projekt realizuje cały zespół – ludzie odpowiedzialni za konkretne obszary działań. To właśnie zespół projektu.


Przykład

Miasto planuje organizację miejskiego dnia sportu dla mieszkańców. Decyzję o realizacji podjął dyrektor wydziału sportu – pełni więc rolę sponsora projektu.

Do przygotowania wydarzenia powołano zespół złożony z pracowników urzędu oraz przedstawicieli lokalnych organizacji sportowych. Każdy odpowiada za swój obszar – część sportową, promocję, współpracę z partnerami, logistykę.

Na początku wszystko działa sprawnie. Ale po pewnym czasie zaczynają pojawiać się pytania: Czy wydarzenie ma być jednodniowe czy weekendowe? Czy w programie powinny znaleźć się zawody dla dzieci? Jaką skalę promocji zaplanować?

I wtedy pojawia się kluczowe pytanie: kto powinien podjąć ostateczną decyzję?

Projekt nie ma osoby prowadzącej – i zaczyna to być widoczne.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie sportowym, nad którym obecnie pracujecie.

Zadaj sobie trzy pytania:

  1. Kto jest sponsorem projektu, czyli kto odpowiada za jego uruchomienie i wsparcie na poziomie organizacji?
  2. Kto prowadzi projekt na co dzień?
  3. Czy wszystkie osoby zaangażowane w projekt wiedzą, kto pełni te role?

Jeśli na któreś z tych pytań trudno odpowiedzieć – projekt nie ma jeszcze jasno określonego prowadzenia.

Od pomysłu do koncepcji projektu

Pomysł przeszedł pierwszą weryfikację. Na spotkaniu wszyscy są zgodni – warto to zrobić.

I zaczyna się rozmowa. Ktoś mówi o terminie. Ktoś o promocji. Ktoś pyta o budżet. Ktoś inny już myśli o partnerach.

Po godzinie na tablicy jest pełno wątków. Energia jest duża. Ale jedna osoba przy stole patrzy na to wszystko i myśli: zaraz, zaraz, czy my wszyscy mówimy o tym samym projekcie?

To jest właśnie moment, w którym potrzebna jest koncepcja projektu.


Dlaczego sam pomysł nie wystarczy

Pomysł na projekt sportowy często wydaje się prosty i oczywisty.

Turniej młodzieżowy. Bieg miejski. Program treningowy dla dzieci. Wydarzenie promujące klub.

Problem pojawia się, gdy zaczynamy zadawać kolejne pytania. Jak duże ma być wydarzenie? Do kogo jest skierowane? Co właściwie ma się dzięki niemu zmienić? Kto za to odpowiada?

Okazuje się, że każdy przy stole wyobraża sobie projekt trochę inaczej. I dopóki te różnice nie wyjdą na powierzchnię,  projekt zaczyna się rozwijać w kilku kierunkach jednocześnie, pod wpływem kolejnych pomysłów i oczekiwań.

Dlatego między pomysłem a działaniem potrzebny jest jeszcze jeden krok – spisanie podstawowych założeń projektu. Nie po to, żeby stworzyć kolejny dokument. Po to, żeby wszyscy przy stole mówili o tym samym.


Czym jest koncepcja projektu

Koncepcja projektu to krótki opis jego najważniejszych założeń. Nie musi być rozbudowanym dokumentem – często wystarczy jedna strona.

Powinna odpowiadać na kilka podstawowych pytań:

  • Co – czym jest projekt i jaki ma zakres (a także co się w zakresie nie mieści)
  • Po co – jaki jest jego cel
  • Dla kogo – do kogo jest skierowany
  • Kto – kto prowadzi projekt, kto jest zaangażowany, kto ma wpływ i na kogo wpływa
  • Z czym – jakie zasoby są potrzebne do realizacji

Weźmy bieg miejski. Koncepcja mogłaby wyglądać tak:

Robimy bieg dla mieszkańców miasta, na dystansie 5 i 10 km, w maju przyszłego roku. Celem jest promocja aktywności fizycznej i budowanie wizerunku miasta jako przyjaznego sportowi. Projekt prowadzi koordynator z urzędu miasta, przy wsparciu lokalnego klubu biegowego. Potrzebujemy budżetu na organizację trasy, obsługę techniczną i promocję.

Kilka zdań, które porządkują podstawowe założenia i pozwalają sprawdzić, czy wszyscy rozumieją projekt w podobny sposób.


Koncepcja projektu to nie plan działania

Warto pamiętać, że koncepcja projektu nie jest jeszcze szczegółowym planem działania.

Nie musi zawierać harmonogramu, podziału zadań ani wszystkich elementów organizacyjnych. To raczej punkt wyjścia – coś, na podstawie czego można zacząć budować kolejne elementy: zespół, budżet, plan działań.

Innymi słowy – najpierw wiemy czym jest projekt i po co go robimy. Dopiero potem planujemy jak go zrealizować.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie sportowym, który planujesz lub nad którym pracujecie.

Spróbuj w kilku zdaniach zapisać:

  1. Jaki jest główny cel projektu.
  2. Co dokładnie obejmuje projekt, a czego nie.
  3. Kto prowadzi projekt.
  4. Jakie zasoby będą potrzebne do jego realizacji.

Jeśli trudno odpowiedzieć na któreś z tych pytań – projekt nadal jest bardziej pomysłem niż koncepcją.

Możesz użyć "Karty projektu sportowego"

Kiedy warto powiedzieć „nie róbmy tego projektu”

Zebranie trwa już godzinę. Na stole leży pomysł na nowe wydarzenie – turniej, bieg, festiwal sportu. Ktoś już myśli o dacie, ktoś inny o sponsorach.

I w pewnym momencie jedna osoba przy stole zadaje pytanie, które zawiesza rozmowę: A czy my w ogóle powinniśmy to robić?

To jedno z trudniejszych pytań w zarządzaniu projektami sportowymi. Nie dlatego, że odpowiedź jest skomplikowana. Ale dlatego, że rzadko pada wystarczająco wcześnie.


Dlaczego tak trudno zrezygnować z projektu

Nawet na początku trudno powiedzieć „nie róbmy tego”.

Czasem w tle jest grant lub dofinansowanie, które już zostało przyznane. Czasem partner, który publicznie zaangażował się w projekt. Czasem zarząd, który ma wobec niego oczekiwania. Czasem po prostu entuzjazm zespołu, którego nie chce się gasić.

Te powody nakładają się na siebie i razem tworzą silną presję, żeby iść dalej – nawet jeśli pojawiają się wątpliwości. Dlatego warto zadać pytanie czy powinniśmy to robić? Świadomie i wprost, zanim projekt nabierze własnego rozpędu.


Sygnały ostrzegawcze

Na etapie planowania warto zwrócić uwagę na kilka sytuacji, które mogą sugerować, że akurat ten projekt nie jest dobrym pomysłem.

Nie wiadomo po co powstaje

Jeśli na pytanie „co ten projekt ma zmienić?” pada odpowiedź wymijająca lub każdy przy stole odpowiada inaczej – to sygnał, że jego sens nie jest jeszcze dobrze przemyślany.

Projekt robimy tylko dlatego, że już robiliśmy podobne wcześniej

„Bo zawsze tak robiliśmy” albo „bo wypada” to słabe podstawy dla projektu. Jeśli jedynym powodem jest tradycja lub presja otoczenia – warto się zatrzymać.

Kluczowi interesariusze mają sprzeczne cele

Jeśli organizator, sponsor i samorząd mają zupełnie inne oczekiwania i nie ma szans na ich pogodzenie – projekt będzie ciężki do zrealizowania i trudny do oceny po zakończeniu.

To zły moment

Kalendarz sportowy, sytuacja finansowa organizacji, kontekst lokalny – czasem pomysł jest dobry, ale moment nieodpowiedni. Dobry projekt w złym momencie rzadko kończy się sukcesem.

Projekt angażuje zasoby kosztem czegoś ważniejszego

Jeśli realizacja projektu oznacza, że organizacja przestaje skupiać się na swoich podstawowych działaniach – warto zapytać, czy to zaangażowanie ma sens.

Ryzyko przewyższa potencjalne korzyści

Jeśli ewentualne niepowodzenie mogłoby poważnie zaszkodzić organizacji – finansowo, organizacyjnie lub wizerunkowo – to sygnał, żeby bardzo uważnie rozważyć decyzję o starcie.


A jeśli projekt już ruszył?

Zdarza się, że wątpliwości pojawiają się nie na początku, ale gdy projekt jest już w toku.

Wtedy decyzja o zatrzymaniu jest jeszcze trudniejsza. Włożono czas, energię, być może pieniądze. Partnerzy są zaangażowani. Trudno się wycofać.

Ale kontynuowanie projektu tylko dlatego, że już się rozpoczął, to ta sama pułapka co na początku – tyle że droższa.

Czasem najodpowiedzialniejszą decyzją wobec zespołu i partnerów jest zatrzymanie się i uczciwe powiedzenie: ten projekt nie ma sensu w tej formie.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie, który obecnie planujecie w organizacji.

Zadaj sobie trzy pytania:

  1. Czy potrafimy jasno powiedzieć, po co robimy ten projekt?
  2. Czy jego realizacja nie zaszkodzi innym ważnym działaniom organizacji?
  3. Czy w przypadku problemów organizacja będzie w stanie ponieść konsekwencje finansowe lub wizerunkowe?

Jeśli na któreś z tych pytań trudno odpowiedzieć – to jest właśnie moment, żeby zadać wprost pytanie: czy powinniśmy to robić?

Czy to projekt na nasze możliwości?

Pojawia się pomysł. Ktoś na zebraniu rzuca: „A może byśmy zorganizowali turniej?” Albo przychodzi zapytanie od sponsora. Albo miasto sygnalizuje, że jest budżet na wydarzenie sportowe. Energia rośnie. Zaczyna się rozmowa o tym, jak to mogłoby wyglądać. Ktoś już myśli o nazwie, ktoś inny o dacie.

I w tym momencie – zanim pojawi się pierwszy arkusz kalkulacyjny – warto zadać jedno pytanie: czy to projekt na nasze możliwości?


Ambicja jest dobra. Problem pojawia się później.

W sporcie ambicja jest czymś naturalnym. Chcemy robić rzeczy coraz lepiej, coraz bardziej profesjonalnie. I właśnie dlatego łatwo wciągnąć się w pomysł, zanim sprawdzimy, czy mamy realne podstawy żeby go zrealizować.

Weźmy klub, który postanawia zorganizować międzynarodowy turniej młodzieżowy. Inicjatywa ma sens – może przyciągnąć dobre drużyny, zbudować markę klubu, zainteresować sponsorów.

Pierwsze spotkania organizacyjne są pełne energii. Ale po kilku tygodniach zaczynają pojawiać się pytania:

  • Czy mamy wystarczający zespół do organizacji?
  • Skąd wziąć budżet na noclegi i logistykę?
  • Czy infrastruktura w ogóle pozwala na taki turniej?
  • Czy w kalendarzu jest na to miejsce?

Nagle okazuje się, że przedsięwzięcie wymaga znacznie więcej pracy i zasobów, niż początkowo zakładano. W planowanie poszło już sporo czasu i energii. A wiele wskazuje, że projekt w tej formie wykracza poza możliwości klubu.

Dlatego warto zadać te pytania jeszcze przed startem – nie po kilku tygodniach planowania.


Co sprawdzić na początku projektu

Są trzy obszary, które warto przejrzeć zanim projekt nabierze rozpędu.

Zasoby

Czy masz ludzi, którzy mogą się tym zająć? Czy jest czas na przygotowanie? Czy jest budżet – albo realistyczny plan jego pozyskania? Czy zespół ma kompetencje potrzebne do realizacji tego konkretnego wyzwania?

Skala

Czy zakres projektu jest dopasowany do tego, czym dysponujesz? Czasem lepiej zrezygnować z pewnych kwestii, niż przepalić zasoby na przedsięwzięcie, które od początku było zbyt duże.

Kontekst

Czy projekt ma sens w danym środowisku i w danym momencie? Warto sprawdzić kalendarz sportowy, dostępność infrastruktury, zainteresowanie uczestników i potencjalnych partnerów.


Co zrobić, jeśli projekt przekracza nasze możliwości

Jeśli po sprawdzeniu zasobów, skali i kontekstu okazuje się, że projekt w obecnej formie jest nierealistyczny, są trzy drogi.

Pierwsza to zmiana projektu – zmniejszenie skali, uproszczenie formuły, ograniczenie zakresu. To często najtrudniejsza decyzja, bo wymaga porzucenia pierwotnej wizji. Ale przedsięwzięcie w mniejszej, dobrze przygotowanej wersji ma większą szansę powodzenia niż ambitny plan, który rozsypie się w realizacji.

Druga to znalezienie dodatkowych zasobów – partnera, sponsora, wsparcia organizacyjnego. To naturalna pierwsza reakcja i czasem słuszna. Warto jednak sprawdzić, czy szukamy zasobów bo projekt naprawdę ma sens, czy dlatego że trudno nam się z niego wycofać.

Trzecia to rezygnacja – albo przynajmniej odłożenie projektu w czasie. Brzmi jak porażka, ale często jest najuczciwszą decyzją wobec zespołu, partnerów i samej inicjatywy.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie sportowym, nad którym obecnie pracujesz albo który planujesz.

Weź kartkę i zapisz trzy rzeczy:

  1. Jakie zasoby są naprawdę potrzebne, żeby projekt się odbył (ludzie, czas, budżet).
  2. Które z tych zasobów już masz, a których jeszcze brakuje.
  3. Czy projekt w obecnej formie jest możliwy do realizacji przy dostępnych zasobach.

Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi „nie”, zastanów się, co jest największym wyzwaniem:

  • skala,
  • dostępne zasoby,
  • czy może kontekst.

To często pomaga zobaczyć, czy  projekt w obecnej formie jest możliwy do realizacji.