Po co to robimy?

Pierwsza decyzja projektu sportowego

Każdy projekt sportowy zaczyna się podobnie. Pojawia się pomysł. Turniej, bieg, festyn klubowy, nowy cykl rozgrywek, jubileusz. Ktoś mówi: „zróbmy to”. Pada wstępny termin. Zaczyna się myślenie o miejscu, budżecie, partnerach. Projekt rusza.

I bardzo często w tym momencie pomijane jest jedno pytanie, które powinno paść jako pierwsze:

Po co właściwie to robimy?

Nie w sensie ogólnym. Nie „bo sport jest ważny”. Tylko konkretnie – jaki efekt ma przynieść to działanie i dla kogo.


Dlaczego to pytanie tak rzadko pada

W mniejszych i średnich projektach sportowych energia skupia się na dowiezieniu organizacji. W większych na skali i widoczności.

Myślimy:

  • żeby było profesjonalnie,
  • żeby przyszli ludzie,
  • żeby partnerzy byli zadowoleni,
  • żeby wszystko zadziałało.

I to są ważne rzeczy.

Problem zaczyna się wtedy, gdy sukces projektu oznacza coś innego dla każdej osoby z zespołu inicjującego projekt.

Projekt się odbywa. Raport powstaje. Wydarzenie formalnie się kończy. Ale trudno jednoznacznie powiedzieć, czy było naprawdę warte wysiłku.


Moment, w którym wszystko się rozstrzyga

Najważniejsza decyzja zapada na etapie koncepcji.

  • To moment, gdy pomysł jest jeszcze elastyczny.
  • Gdy można coś dopisać, zmienić, przeformułować.
  • Gdy nie ma jeszcze podpisanych umów i zablokowanych terminów.

Jeśli wtedy nie zostanie jasno nazwany cel projektu – później bardzo trudno go odzyskać.

A bez jasno określonego celu trudno mówić o realnym wpływie. Bo wpływ nie pojawia się po wydarzeniu. On zaczyna się w momencie, gdy decydujemy, co ma się zmienić dzięki temu działaniu.


Co zmienia jedno dobrze postawione pytanie

Gdy zespół na początku odpowiada sobie uczciwie, po co robi ten projekt:

  • łatwiej ustawić rozmowę z partnerem,
  • łatwiej podejmować decyzje budżetowe,
  • łatwiej odrzucać elementy, które nie wspierają celu,
  • łatwiej po zakończeniu ocenić, czy coś realnie zostało.

Cel przestaje być hasłem w prezentacji. Staje się filtrem decyzji.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Zanim przejdziesz do budżetu, harmonogramu czy rozmów z partnerami, zatrzymaj projekt na chwilę i zrób prostą rzecz.

Poproś każdą osobę zaangażowaną w koncepcję, by odpowiedziała na jedno pytanie:

Po czym poznamy, że to wydarzenie było naprawdę warte realizacji?

Nie chodzi o ogólne deklaracje. Nie chodzi o „żeby było dobrze”.

Chodzi o konkret.

Zbierz odpowiedzi. Porównaj je. Jeśli są różne to właśnie zidentyfikowałeś pierwszą decyzję, którą trzeba wspólnie podjąć.

Możesz też użyć "Mini-karty Po co robimy wydarzenie?"

To się wydarzyło! Polki pojadą na Euro’25!

Spełniło się marzenie reprezentantek Polski i kibiców – po raz pierwszy zagrają na UEFA Mistrzostwach Europy! Sztab oraz zawodniczki świetnie odrobiły pracę domową po meczach w dywizji A i zrewanżowały się Austrii za mecze w Lidze Narodów. Ich walka, determinacja i poświęcenie dały im upragniony awans na Mistrzostwa. Nie dziwi więc ta radość i wzruszenie po ostatnim gwizdku meczu w Wiedniu 🙂

Pełna galeria na Facebooku:

W drodze po marzenia – baraże o Euro’25

Nie miałem okazji zobaczyć meczów reprezentacji Polski w dywizji A Ligi Narodów kobiet, ale meczów barażowych już nie przegapiłem. Polki zrobiły pierwszy krok i dwukrotnie pokonały Rumunki. A blisko 8,5 tysięcy kibiców w Gdańsku to nowy rekord na meczu reprezentacji, oby w kolejnych spotkaniach pękło 10 tysięcy, zwłaszcza, że wsparcie z trybun będzie bardzo potrzebne.

Pełna galeria na Facebooku:

Na olimpijskim szlaku – Igrzyska Olimpijskie i Paralimpijskie

Cóż to było za lato w Paryżu. Największa sportowa impreza świata po 12 latach znów została zorganizowana w Europie. I trzeba przyznać, że pod wieloma względami było jak nigdy dotąd!

Spełnione marzenie

Prawie rok bez wpisu na tej stronie, to nie przystoi 😉 Ale trochę wynikło to z… marzeń. Bo gdy działasz w branży sportowej to jaki event jest „top of the top”? Dla mnie (i zakładam, że jeszcze kilka osób się znajdzie 😉 ) to są Igrzyska Olimpijskie i Paralimpijskie. I to było nie tylko marzenie, ale i cel na 2024 rok. I droga ku niemu nie była łatwa. Pewnie też dopisało szczęście. Ale mogę zameldować, że cel został zrealizowany! Po raz pierwszy (i oby nie ostatni) pracowałem przy największej imprezie na świecie. Moja rola była skromna, choć równie ważna jak każdej osoby zaangażowanej w to wydarzenie. Przez wszystkich pracowników czy to komitetu organizacyjnego, czy służb ratunkowych, policji, wojska, transportu publicznego, po wolontariuszy samych Igrzysk i miejskich. To co się wydarzyło w Paryżu zapisało się w pięknej historii tego miasta, samej Francji, oraz oczywiście w historii sportu. Dla mnie oby początek fantastycznej przygody, a i może też przyjdzie czas na to by Igrzyska zagościły w Polsce? 😉 Tak na zwieńczenie kariery 😛

Trochę zobaczyłem

Poza pracą i dużą dozą wiedzy, zwłaszcza o technologicznych aspektach imprezy (bo tym razem to była moja działka) udało się też zobaczyć trochę Igrzysk na żywo 🙂 Choć, żeby obejrzeć rywalizację sportowców o medale, trzeba było samemu rywalizować o kupno biletów. A finalnie, sprzedano 95% biletów, a w wielu przypadkach był po prostu komplet na trybunach. Jako kibic ciężko o świetne ujęcia i też nie wypada 😉 Ale to co udało się z poziomu trybun złapać, to można zobaczyć poniżej.

oplus_0