Kiedy warto powiedzieć „nie róbmy tego projektu”

Zebranie trwa już godzinę. Na stole leży pomysł na nowe wydarzenie – turniej, bieg, festiwal sportu. Ktoś już myśli o dacie, ktoś inny o sponsorach.

I w pewnym momencie jedna osoba przy stole zadaje pytanie, które zawiesza rozmowę: A czy my w ogóle powinniśmy to robić?

To jedno z trudniejszych pytań w zarządzaniu projektami sportowymi. Nie dlatego, że odpowiedź jest skomplikowana. Ale dlatego, że rzadko pada wystarczająco wcześnie.


Dlaczego tak trudno zrezygnować z projektu

Nawet na początku trudno powiedzieć „nie róbmy tego”.

Czasem w tle jest grant lub dofinansowanie, które już zostało przyznane. Czasem partner, który publicznie zaangażował się w projekt. Czasem zarząd, który ma wobec niego oczekiwania. Czasem po prostu entuzjazm zespołu, którego nie chce się gasić.

Te powody nakładają się na siebie i razem tworzą silną presję, żeby iść dalej – nawet jeśli pojawiają się wątpliwości. Dlatego warto zadać pytanie czy powinniśmy to robić? Świadomie i wprost, zanim projekt nabierze własnego rozpędu.


Sygnały ostrzegawcze

Na etapie planowania warto zwrócić uwagę na kilka sytuacji, które mogą sugerować, że akurat ten projekt nie jest dobrym pomysłem.

Nie wiadomo po co powstaje

Jeśli na pytanie „co ten projekt ma zmienić?” pada odpowiedź wymijająca lub każdy przy stole odpowiada inaczej – to sygnał, że jego sens nie jest jeszcze dobrze przemyślany.

Projekt robimy tylko dlatego, że już robiliśmy podobne wcześniej

„Bo zawsze tak robiliśmy” albo „bo wypada” to słabe podstawy dla projektu. Jeśli jedynym powodem jest tradycja lub presja otoczenia – warto się zatrzymać.

Kluczowi interesariusze mają sprzeczne cele

Jeśli organizator, sponsor i samorząd mają zupełnie inne oczekiwania i nie ma szans na ich pogodzenie – projekt będzie ciężki do zrealizowania i trudny do oceny po zakończeniu.

To zły moment

Kalendarz sportowy, sytuacja finansowa organizacji, kontekst lokalny – czasem pomysł jest dobry, ale moment nieodpowiedni. Dobry projekt w złym momencie rzadko kończy się sukcesem.

Projekt angażuje zasoby kosztem czegoś ważniejszego

Jeśli realizacja projektu oznacza, że organizacja przestaje skupiać się na swoich podstawowych działaniach – warto zapytać, czy to zaangażowanie ma sens.

Ryzyko przewyższa potencjalne korzyści

Jeśli ewentualne niepowodzenie mogłoby poważnie zaszkodzić organizacji – finansowo, organizacyjnie lub wizerunkowo – to sygnał, żeby bardzo uważnie rozważyć decyzję o starcie.


A jeśli projekt już ruszył?

Zdarza się, że wątpliwości pojawiają się nie na początku, ale gdy projekt jest już w toku.

Wtedy decyzja o zatrzymaniu jest jeszcze trudniejsza. Włożono czas, energię, być może pieniądze. Partnerzy są zaangażowani. Trudno się wycofać.

Ale kontynuowanie projektu tylko dlatego, że już się rozpoczął, to ta sama pułapka co na początku – tyle że droższa.

Czasem najodpowiedzialniejszą decyzją wobec zespołu i partnerów jest zatrzymanie się i uczciwe powiedzenie: ten projekt nie ma sensu w tej formie.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie, który obecnie planujecie w organizacji.

Zadaj sobie trzy pytania:

  1. Czy potrafimy jasno powiedzieć, po co robimy ten projekt?
  2. Czy jego realizacja nie zaszkodzi innym ważnym działaniom organizacji?
  3. Czy w przypadku problemów organizacja będzie w stanie ponieść konsekwencje finansowe lub wizerunkowe?

Jeśli na któreś z tych pytań trudno odpowiedzieć – to jest właśnie moment, żeby zadać wprost pytanie: czy powinniśmy to robić?

Czy to projekt na nasze możliwości?

Pojawia się pomysł. Ktoś na zebraniu rzuca: „A może byśmy zorganizowali turniej?” Albo przychodzi zapytanie od sponsora. Albo miasto sygnalizuje, że jest budżet na wydarzenie sportowe. Energia rośnie. Zaczyna się rozmowa o tym, jak to mogłoby wyglądać. Ktoś już myśli o nazwie, ktoś inny o dacie.

I w tym momencie – zanim pojawi się pierwszy arkusz kalkulacyjny – warto zadać jedno pytanie: czy to projekt na nasze możliwości?


Ambicja jest dobra. Problem pojawia się później.

W sporcie ambicja jest czymś naturalnym. Chcemy robić rzeczy coraz lepiej, coraz bardziej profesjonalnie. I właśnie dlatego łatwo wciągnąć się w pomysł, zanim sprawdzimy, czy mamy realne podstawy żeby go zrealizować.

Weźmy klub, który postanawia zorganizować międzynarodowy turniej młodzieżowy. Inicjatywa ma sens – może przyciągnąć dobre drużyny, zbudować markę klubu, zainteresować sponsorów.

Pierwsze spotkania organizacyjne są pełne energii. Ale po kilku tygodniach zaczynają pojawiać się pytania:

  • Czy mamy wystarczający zespół do organizacji?
  • Skąd wziąć budżet na noclegi i logistykę?
  • Czy infrastruktura w ogóle pozwala na taki turniej?
  • Czy w kalendarzu jest na to miejsce?

Nagle okazuje się, że przedsięwzięcie wymaga znacznie więcej pracy i zasobów, niż początkowo zakładano. W planowanie poszło już sporo czasu i energii. A wiele wskazuje, że projekt w tej formie wykracza poza możliwości klubu.

Dlatego warto zadać te pytania jeszcze przed startem – nie po kilku tygodniach planowania.


Co sprawdzić na początku projektu

Są trzy obszary, które warto przejrzeć zanim projekt nabierze rozpędu.

Zasoby

Czy masz ludzi, którzy mogą się tym zająć? Czy jest czas na przygotowanie? Czy jest budżet – albo realistyczny plan jego pozyskania? Czy zespół ma kompetencje potrzebne do realizacji tego konkretnego wyzwania?

Skala

Czy zakres projektu jest dopasowany do tego, czym dysponujesz? Czasem lepiej zrezygnować z pewnych kwestii, niż przepalić zasoby na przedsięwzięcie, które od początku było zbyt duże.

Kontekst

Czy projekt ma sens w danym środowisku i w danym momencie? Warto sprawdzić kalendarz sportowy, dostępność infrastruktury, zainteresowanie uczestników i potencjalnych partnerów.


Co zrobić, jeśli projekt przekracza nasze możliwości

Jeśli po sprawdzeniu zasobów, skali i kontekstu okazuje się, że projekt w obecnej formie jest nierealistyczny, są trzy drogi.

Pierwsza to zmiana projektu – zmniejszenie skali, uproszczenie formuły, ograniczenie zakresu. To często najtrudniejsza decyzja, bo wymaga porzucenia pierwotnej wizji. Ale przedsięwzięcie w mniejszej, dobrze przygotowanej wersji ma większą szansę powodzenia niż ambitny plan, który rozsypie się w realizacji.

Druga to znalezienie dodatkowych zasobów – partnera, sponsora, wsparcia organizacyjnego. To naturalna pierwsza reakcja i czasem słuszna. Warto jednak sprawdzić, czy szukamy zasobów bo projekt naprawdę ma sens, czy dlatego że trudno nam się z niego wycofać.

Trzecia to rezygnacja – albo przynajmniej odłożenie projektu w czasie. Brzmi jak porażka, ale często jest najuczciwszą decyzją wobec zespołu, partnerów i samej inicjatywy.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie sportowym, nad którym obecnie pracujesz albo który planujesz.

Weź kartkę i zapisz trzy rzeczy:

  1. Jakie zasoby są naprawdę potrzebne, żeby projekt się odbył (ludzie, czas, budżet).
  2. Które z tych zasobów już masz, a których jeszcze brakuje.
  3. Czy projekt w obecnej formie jest możliwy do realizacji przy dostępnych zasobach.

Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi „nie”, zastanów się, co jest największym wyzwaniem:

  • skala,
  • dostępne zasoby,
  • czy może kontekst.

To często pomaga zobaczyć, czy  projekt w obecnej formie jest możliwy do realizacji.

Co w projekcie jest naprawdę najważniejsze

Na początku projektu wszystko wydaje się równie ważne.

Chcemy dobrze przygotować wydarzenie.
Zadbać o uczestników.
Spełnić oczekiwania partnerów.
Zrobić dobrą promocję.
Dopilnować wszystkich szczegółów organizacyjnych.

I w pewnym sensie to prawda – każdy z tych elementów ma znaczenie. Problem pojawia się wtedy, gdy projekt zaczyna zderzać się z rzeczywistością.

Brakuje czasu.
Budżet okazuje się mniejszy niż zakładano.
Nie wszystko da się zrobić dokładnie tak, jak planowano.

Wtedy pojawia się pytanie: co w tym projekcie jest naprawdę najważniejsze.


Projekty zawsze wymuszają wybory

W świecie sportu często mówi się o wysokich standardach organizacji wydarzeń. I słusznie. Ale nawet dobrze przygotowany projekt prędzej czy później wymaga podjęcia decyzji, które oznaczają kompromis. Nie dlatego, że ktoś chce zrobić coś gorzej. Po prostu w każdym projekcie istnieją ograniczenia:

  • czasu
  • budżetu
  • zespołu
  • infrastruktury.

W takich momentach projekt zmusza organizatorów do wyboru: na czym naprawdę trzeba się skupić.


Przykład

Klub planuje turniej młodzieżowy. Z wcześniejszej pracy zespołu wynika, że sukces projektu to:

  • udział dobrych drużyn,
  • pozytywne doświadczenie zawodników,
  • dobra współpraca z partnerem wydarzenia.

W trakcie przygotowań okazuje się jednak, że budżet jest niższy niż zakładano. Zespół musi zdecydować:

  • czy zmniejszyć liczbę drużyn,
  • czy zrezygnować z części oprawy wydarzenia,
  • czy zwiększyć wpisowe.

Każda z tych decyzji coś zmienia.

Jeśli wcześniej nie ustalono, co w projekcie jest najważniejsze, każda decyzja zaczyna być trudną dyskusją.


Priorytety pomagają podejmować decyzje

Dlatego na początku projektu warto ustalić, które elementy są kluczowe dla jego sukcesu.

Nie chodzi o to, żeby inne rzeczy traktować gorzej. Chodzi o to, żeby wiedzieć:

  • gdzie nie można pójść na kompromis
  • a gdzie projekt może być bardziej elastyczny.

W praktyce często oznacza to proste rozróżnienie:

  • rzeczy krytyczne dla sukcesu projektu
  • rzeczy ważne, ale możliwe do zmiany
  • rzeczy dodatkowe, które można ograniczyć lub z których można zrezygnować, jeśli pojawią się problemy.

Dlaczego to ważne

Jeśli priorytety nie są ustalone na początku projektu, decyzje podejmowane są dopiero w sytuacji problemu. A wtedy łatwo o chaos:

  • różni członkowie zespołu mają inne oczekiwania
  • interesariusze bronią swoich obszarów
  • trudno zdecydować, gdzie można wprowadzić zmiany.

Ustalenie priorytetów wcześniej nie eliminuje wszystkich problemów. Ale bardzo ułatwia podejmowanie decyzji, gdy projekt zaczyna napotykać ograniczenia.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Pomyśl o projekcie, nad którym pracujesz. Odpowiedz na dwa pytania:

  1. Który element projektu musi się udać, aby można było uznać go za sukces?
  2. Z czego moglibyście zrezygnować, gdyby pojawiły się ograniczenia czasu lub budżetu?

Jeśli trudno odpowiedzieć na drugie pytanie, prawdopodobnie priorytety projektu nie zostały jeszcze jasno ustalone.

Jak ustalić, po czym poznamy sukces projektu sportowego

W sporcie często mówi się o sukcesie projektu dopiero po jego zakończeniu.

  • Frekwencja była dobra.
  • Wydarzenie odbyło się bez przeszkód.
  • Świadczenia dla partnerów i sponsorów zostały zrealizowane.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak sukces.

Ale dwa tygodnie później pojawiają się pierwsze wątpliwości:

  • Klub jest rozczarowany liczbą dzieci, które zapisały się na treningi po wydarzeniu.
  • Sponsor przegląda raport i mówi, że ekspozycja jego marki była inna niż się spodziewał.
  • Miasto zastanawia się, czy wydarzenie rzeczywiście przyciągnęło mieszkańców.

Nagle okazuje się, że choć wydarzenie zostało dobrze zorganizowane, nie wszyscy uznają je za sukces. Nie dlatego, że projekt był źle przygotowany. Problem polega na czymś innym.

Nikt wcześniej nie ustalił, co właściwie ma oznaczać sukces tego projektu.

W efekcie po jego zakończeniu każdy ocenia go według własnych kryteriów.


Dwa poziomy sukcesu projektu sportowego

W praktyce projekty sportowe mają dwa różne poziomy sukcesu i warto je rozdzielić już na początku projektu.

1. Sukces operacyjny

Projekt został dobrze zorganizowany – wydarzenie odbyło się zgodnie z planem, uczestnicy dopisali, logistyka zadziałała, budżet się spina.

To ważny element, bo bez sprawnej realizacji trudno osiągnąć cokolwiek więcej. Ale to dopiero pierwszy poziom.

2. Sukces projektowy

Projekt osiągnął to, po co został stworzony.

Na przykład: klub pozyskał nowych zawodników, miasto aktywizowało mieszkańców, sponsor zbudował rozpoznawalność, wydarzenie stało się stałym elementem kalendarza sportowego.

W tym sensie wydarzenie samo w sobie nie jest celem. Jest narzędziem.


Różni interesariusze, różne definicje sukcesu

Każdy projekt sportowy ma swoich interesariuszy. Na przykład:

  • organizator
  • klub lub związek sportowy
  • sponsor
  • samorząd
  • uczestnicy lub kibice

Każda z tych grup może mieć inne oczekiwania.

  • Dla organizatora sukcesem będzie sprawna realizacja wydarzenia.
  • Dla sponsora ważna będzie ekspozycja marki lub aktywacja marketingowa.
  • Dla samorządu wzrost dzieci uprawiających sport.

Jeśli te oczekiwania nie zostaną nazwane na początku projektu, później łatwo o rozczarowanie. Bo projekt może spełnić swoje założenia operacyjne, ale nie zostać uznany za sukces przez część partnerów.


Sukces projektu da się mierzyć – ale nie zawsze w ten sam sposób

Nie wszystkie elementy sukcesu da się opisać konkretną liczbą.

Część z nich ma charakter ilościowy, na przykład:

  • liczba uczestników wydarzenia
  • liczba nowych zawodników w klubie
  • liczba partnerów lub sponsorów
  • frekwencja kibiców

Inne są bardziej jakościowe:

  • satysfakcja uczestników
  • jakość współpracy z partnerami
  • wizerunek wydarzenia w środowisku sportowym
  • chęć powrotu uczestników w kolejnej edycji

Dlatego zamiast jednego wskaźnika sukcesu warto myśleć o zestawie kryteriów, które najlepiej oddają sens projektu.


Krótki przykład

Wyobraźmy sobie dzień otwarty klubu sportowego dla dzieci.

Na poziomie operacyjnym wszystko może się udać:

  • wydarzenie jest dobrze zorganizowane
  • przychodzi 150 dzieci

Ale jeśli celem projektu było pozyskanie nowych zawodników, prawdziwe pytanie brzmi: ile z tych dzieci wróci na regularne treningi?

Bez wskazania kryteriów łatwo pomylić dobrą organizację z realnym sukcesem projektu.


Dlatego należy ustalić to jeszcze przed startem projektu

Właściwym momentem na zdefiniowanie sukcesu projektu jest jego początek.

To moment, w którym można:

  • ustalić oczekiwania interesariuszy
  • określić najważniejsze kryteria sukcesu
  • zdecydować, co będziemy mierzyć w projekcie

Dzięki temu po zakończeniu projektu odpowiedź na pytanie „czy to był sukces?” nie będzie kwestią opinii. Będzie wynikała z jasno ustalonych kryteriów.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Zanim rozpoczniesz projekt sportowy, spróbuj odpowiedzieć na trzy pytania:

  1. Kto powinien uznać ten projekt za sukces?
  2. Co dla tych osób lub organizacji będzie oznaczało sukces?
  3. Po czym konkretnie to poznamy?

Jeśli potrafisz to jasno zapisać jeszcze przed startem projektu, znacznie łatwiej będzie nim zarządzać – i uczciwie ocenić jego efekty.

Możesz użyć "Karty - Definicja i miernik sukcesu"

Kto powinien być przy stole na początku projektu?

Wiele projektów sportowych zaczyna się podobnie.

  • Jest pomysł.
  • Jest energia.
  • Jest termin.

I zaczynamy pierwsze spotkanie organizacyjne. Najczęściej uczestniczą w nim osoby, które „będą to robić” – organizatorzy, koordynatorzy, czasem ktoś od promocji. To naturalne.

Ale potem może prowadzić do wielu poprawek…


Dlaczego to ma znaczenie

Na etapie koncepcji podejmowane są decyzje, które później trudno zmienić:

  • jaki jest cel wydarzenia,
  • jaki ma mieć charakter,
  • do kogo jest kierowane,
  • jakie działania towarzyszące wchodzą w zakres.

Jeśli przy pierwszym stole obecne są tylko osoby operacyjne, rozmowa naturalnie pójdzie w stronę:

  • logistyki,
  • kosztów,
  • terminów,
  • zakresu technicznego.

To nie jest błąd. To naturalny odruch.

Problem pojawia się wtedy, gdy:

  • istotna perspektywa nie została uwzględniona na etapie koncepcji.
  • ktoś ma inne oczekiwania.
  • ktoś dowiaduje się o projekcie za późno.
  • ktoś musi dostosować się do decyzji, w których nie brał udziału.

A przecież na etapie koncepcji projekt jest jeszcze najbardziej elastyczny.


Nie chodzi o to, by wszyscy siedzieli przy jednym stole

To ważne. Nie chodzi o zapraszanie wszystkich do współtworzenia koncepcji. Istotne jest to by żadna istotna perspektywa nie została pominięta w myśleniu o projekcie.

W sporcie oznacza to najczęściej uwzględnienie m.in.:

  • partnerów instytucjonalnych,
  • związku sportowego,
  • użytkowników i zarządzających obiektem,
  • społeczności lokalnej (mieszkańców, organizacji, szkół),
  • sponsorów,
  • wolontariuszy,
  • uczestników wydarzenia,
  • dostawców,
  • kibiców.

Nie każdy z nich musi być zaproszony do rozmowy. Ale każdy, kto będzie odczuwał skutki projektu, powinien zostać rozpoznany.

W praktyce zarządzania projektami najpierw identyfikuje się osoby i grupy, które wpływają na projekt lub pozostają pod jego wpływem. Dopiero później decyduje się, w jakim zakresie je włączać.


Co zmienia obecność właściwych perspektyw?

Jeśli w rozmowie pojawia się ktoś, kto patrzy z perspektywy społeczności – zmienia się sposób projektowania wydarzenia.

  • Jeśli pojawia się ktoś odpowiedzialny za rozwój dyscypliny – zmieniają się priorytety.
  • Jeśli pojawia się perspektywa zarządzających obiektem – zmienia się sposób myślenia o dostępności i harmonogramie.

To nie jest kwestia liczby osób przy stole. To kwestia jakości reprezentowanych perspektyw.


Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz

Zanim przejdziesz do budżetu i harmonogramu, zatrzymaj się i odpowiedz:

Kto realnie odczuje skutki tego projektu? Kto ma na niego wpływ? I czy jego perspektywa została uwzględniona?

Wypisz minimum 10 grup.
Zaznacz, które z nich są już reprezentowane w rozmowie.
Zastanów się, czy którejś brakuje.

To moment, w którym projekt jeszcze można skorygować bez kosztownych zmian.

Możesz użyć "Mapy interesariuszy projektu sportowego"